WPHUB. 25.09.2023 18:36, aktualizacja 25.09.2023 19:50. Słusznie bał się o życie. Dopadli Rosjanina w więzieniu. Terrorysta Igor Girkin w areszcie czeka na wyrok za swoją wywrotową działalność w Rosji. Został zaatakowany podczas spaceru i dotkliwie pobity, ponoć przez współwięźnia, który pochodzi z Ukrainy. Życie byłego Areszt przy ul. Łużyckiej Areszt w Zielonej Górze Areszt Śledczy. Od przyjścia do sądu pod wpływem alkoholu, po zabójstwa. Od młodych chłopaków bez wykształcenia, po właścicieli poważnych firm. - Tu nie ma kategorii. Każdego to może spotkać - mówi dyrektor aresztu w Zielonej Górze. Co się dzieje za wysokimi murami, które Gdy zostaje skonfrontowany ze swoim największym strachem w Pokoju 101, ostatecznie wyrzeka się Julii. Tam też rodzi się ponownie, jako wzorowy obywatel Oceanii. Kocha Wielkiego Brata, jest podatny na dwójmyślenie. Swoje niepokoje oraz nawiedzające go czasami "fałszywe" wspomnienia matki topi zaś w dużych ilościach dżinu zwycięstwa. Areszt domowy stosowany jest zarówno jako środek karny, jak i prewencyjny. Jako środek karny stosuje się go w sytuacji, gdy dana osoba z racji np. wieku bądź choroby nie może przebywać w więzieniu. Jako środek prewencyjny stosowany jest często w państwach totalitarnych lub autorytarnych wobec przeciwników politycznych. PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Zabójstwo w Kiełpinie! 50-latkowi grozi dożywocie. Podejrzany o ten czyn 50-latek trafił do aresztu. Jak podał portal trojmiasto.pl, w weekend (22/23.04) mężczyzna ten popełnił w areszcie samobójstwo. Informację tę potwierdza nam prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Matka Kamilka z Częstochowy napisała list do sądu. Jako pierwszy informację podał "Fakt". Jak czytamy, matka Kamilka miała wysłać list do Sądu Rejonowego w Częstochowie. Z jego treści YXm1. Więźniowie żyją jak w raju! "Gazeta Pomorska" sprawdziła jak żyją więźniowie - jaki mają plan dnia, kontakt ze światem, rozrywki, co mogą trzymać w celi i co jedzą. Żyją jak w raju -... 20 marca 2011, 9:45 Kodeks drogowy 2022. Czy za niezapłacony mandat grozi więzienie? Nie wszyscy ukarani mandatem płacą karę. Nie każdy wie, że konsekwencje unikania płatności mogą być jednak bardzo dotkliwe. 29 lipca 2022, 8:08 „Nie będę mówił, bo nie uwierzycie”. Krzysztof „Diablo” Włodarczyk o więziennym jedzeniu Krzysztof „Diablo” Włodarczyk tydzień temu wyszedł z więzienia, w którym przebywał drugi raz za ten sam czyn: jazdę samochodem bez prawa jazdy. Pięściarz zdążył... 15 lipca 2022, 8:53 Inowrocław. Wpadł w ręce policji, bo trzymał w sklepie "lewy" tytoń. Grożą mu 3 lata za kratami i wysoka grzywna Inowrocławska policja zatrzymała 36-letniego mężczyznę. Podczas przeszukania w jego sklepie znalazła 20-kilogramowy worek tytoniu bez znaków akcyzy. Mężczyźnie... 13 lipca 2022, 14:50 Surowsze kary dla przestępców i koniec z "wczasami" dla skazanych. Reforma kodeksu karnego i innych przepisów [LISTA] - Kary muszą być na tyle surowe, żeby skutecznie odstraszały zwłaszcza najgroźniejszych przestępców, dopuszczających się zbrodni godzących w życie, zdrowie i... 12 lipca 2022, 6:00 Areszt Śledczy w Zielonej Górze. To nasze lubuskie "Alcatraz" zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Żar. Zobaczcie zdjęcia! Areszt Śledczy w Zielonej Górze mieści się przy ul. Łużyckiej 2. Bardzo często go mijamy, jadąc z Żar w kierunku zielonogórskiego centrum. Czasami pod aresztem... 9 lipca 2022, 22:35 Areszt Śledczy w Zielonej Górze. To lubuskie "Alcatraz" zaledwie kilkadziesiąt kilometrów od Żar. Zobaczcie zdjęcia! Areszt Śledczy w Zielonej Górze mieści się przy ul. Łużyckiej 2. Bardzo często go mijamy, jadąc z Żar w kierunku zielonogórskiego centrum. Czasami pod aresztem... 9 lipca 2022, 22:33 Mężczyzna poszukiwany listem gończym został zatrzymany na terenie powiatu trzebnickiego. Co przeskrobał? 33-letni mieszkaniec powiatu trzebnickiego został zatrzymany i doprowadzony do zakładu karnego we Wrocławiu, gdzie czeka go odsiadka wyroku, na którą się nie... 21 czerwca 2022, 11:28 Częstochowa. Ryszard Bogucki oskarżony o zabójstwo "Pershinga" wyjdzie na wolność? Skazany w 2004 roku na 25 lat pozbawienia wolności, znany przestępca Ryszard Bogucki może już niedługo pojawić się na wolności. Wszystko za sprawą Sądu... 17 czerwca 2022, 14:41 NASZ PATRONAT. W kręgu kultury łemkowskiej - warsztaty i sesja Do 17 czerwca trwają w Sanoku i Łupkowie spotkania i warsztaty dotyczące kultury łemkowskiej. Organizuje je Fundacja Centrum Dialogu Między Religiami i... 3 czerwca 2022, 14:32 Więzienie w Szczecinku. Z drugiej strony krat. Spacerniak, cele, siłownia, kaplica [zdjęcia] Wnętrza zakładu karnego w Szczecinku. Nie każdy może je zobaczyć i nikomu tego nie życzymy. 24 maja 2022, 13:07 Z tym każdego dnia walczą funkcjonariusze Służby Więziennej. Zobacz, jak wyglądają próby przemytu do zakładów karnych w Polsce [ZDJĘCIA] Próby przemytu niedozwolonych rzeczy i substancji do zakładów karnych to "codzienność" polskich więzień. Najczęściej w paczkach do osadzonych można znaleźć... 16 maja 2022, 10:17 Zakład Karny w Dębicy ma nowego dyrektora 14 kwietnia 2022 roku, dyrektor generalny Służby Więziennej powołał na stanowisko dyrektora Zakładu Karnego w Dębicy ppłk. Krzysztofa Maźnickiego. 14 kwietnia 2022, 15:39 Uczniowie klasy policyjnej z Warty odwiedzili Zakład Karny w Sieradzu ZDJĘCIA Uczniowie klasy policyjnej z Powiatowego Zespołu Szkół w Warcie odwiedzili sieradzki Zakład Karny, gdzie spotkali się między innymi z funkcjonariuszami i... 13 kwietnia 2022, 13:50 Ukradł dwa T-shirty, a w więzieniu spędzi niemal dwa lata Za więzienne kraty trafił 22-letni mężczyzna zatrzymany przez policjantów lubińskiej komendy. Lubinianin podejrzany jest o kradzież koszulek w jednym ze sklepów... 8 kwietnia 2022, 16:47 Funkcjonariusz Zakładu Karnego w Łupkowie oskarżony o posiadanie amfetaminy. Narkotyk ujawniono podczas kontroli 35-letni funkcjonariusz służby więziennej, który został przyłapany na wnoszeniu amfetaminy do oddziału w Moszczańcu, stanie przed sądem Rejonowym w Krośnie. 8 kwietnia 2022, 15:00 Maturzyści z Ostrowa z wizytą w sieradzkim Zakładzie Karnym ZDJĘCIA Kilkudziesięcioosobowa grupa młodzieży z Liceum Ogólnokształcącego o charakterze mundurowym w Ostrowie (powiat łaski) w ramach współpracy z Zakładem Karnym w... 7 kwietnia 2022, 9:57 Szkolenie strzeleckie funkcjonariuszy Zakładu Karnego w Sieradzu ZDJĘCIA We wtorek (5 kwietnia) funkcjonariusze Zakładu Karnego w Sieradzu brali udział w szkoleniu strzeleckim. 5 kwietnia 2022, 12:31 Skazani z Zakładu Karnego w Sieradzu remontują budynek dla uchodźców Skazani odbywający karę pozbawienia wolności w Zakładzie Karnym w Sieradzu pracują przy remoncie lokali przy ulicy Tuwima dla ukraińskich rodzin, które uciekły... 1 kwietnia 2022, 17:28 Siatki maskujące dla wojsk Ukrainy powstają w więzieniach w Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Pomagają dzieci Więźniowie osadzeni w Oddziale Zewnętrznym w Moszczańcu podlegającym pod Zakład Karny w Łupkowie wyplatają siatki maskujące dla wojsk ukraińskich. 30 marca 2022, 18:14 Zmiany w sieradzkim Zakładzie Karnym. Jest nowy zastępca dyrektora ZDJĘCIA Kapitan Krzysztof Tomaszewski został zastępcą dyrektora Zakładu Karnego w Sieradzu majora Piotra Chlebicza. Dotychczas pełnił on służbę na stanowisku kierownika... 24 marca 2022, 9:57 Pracownicy, funkcjonariusze i osadzeni Zakładu Karnego w Przemyślu pomagają Ukraińcom [ZDJĘCIA] Ponad 140 ton pomocy rzeczowej dla uchodźców z Ukrainy oraz osób, które pozostały w tym kraju, zebrali funkcjonariusze i pracownicy Zakładu Karnego w Przemyślu.... 23 marca 2022, 15:00 - Pedofile siedzą najczęściej na tzw. ochronkach, czyli specjalnie wyizolowanych oddziałach przeznaczonych dla ludzi skazanych za przestępstwa seksualne oraz dla więźniów współpracujących z policją - tłumaczy dr Paweł Moczydłowski. - Zwykle jest to oddzielne skrzydło w zakładzie karnym. Spacery i widzenia są organizowane w taki sposób, żeby nie mieli kontaktu z resztą społeczności więziennej - wyjaśnia dr Moczydłowski. - Jeśli prowadzony jest pedofil, to cały ruch w więzieniu zostaje wstrzymany. Wszystkich wsadza się do cel, telefony są przerywane - opowiada nam strażnik więzienny z kilkunastoletnim stażem. - Oczywiście lecą wtedy wyzwiska, bo więźniowie szybko się orientują, że jeśli ruch w kryminale został wstrzymany, to klawisze nie prowadzą alimenciarza - dodaje. Więcej informacji na stronie głównej W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiło się nagranie z Aresztu Śledczego w Mysłowicach, gdzie trafił Tomasz M. podejrzany o zabójstwo 11-letniego Sebastiana. Słychać na nim wyzwiska i groźby wykrzyczane w jego stronę przez innych więźniów. Powszechnie wiadomo, że osadzeni są bezlitośni dla osób podejrzanych i skazanych za zabójstwo dziecka lub pedofilię. O ich sytuację w więzieniu pytam funkcjonariusza, który przepracował kilkanaście lat w jednym z największych zakładów karnych w Polsce. Przyznaje, że w swojej karierze miał do czynienia z wieloma ludźmi o których najchętniej sam by zapomniał. Mordercy dzieci i gwałciciele, to była norma. – Miałem nawet jednego faceta, który miał dwójkę dzieci z własną córką. Szkoda gadać. To że przeżyli w więzieniu, było wyłącznie zasługą strażników – opowiada. Mój rozmówca przez wiele lat pełnił rolę wychowawcy. Odpowiadał za dobieranie poszczególnych osadzonych do cel. To bardzo odpowiedzialna robota, najmniejszy błąd mógł doprowadzić do tragedii. – Miałem na karku życie 120 ludzi – często zaburzonych, narkomanów, zabójców i ludzi zrzeszonych w różnych gangach, między którymi panowały rozmaite zatargi. Dlatego tak ważne było dobre rozeznanie, z kim ma się do czynienia. Na tej podstawie rozdzielało się ludzi po celach. Chodziło o to, by zminimalizować ryzyko jakiejkolwiek awantury. Jeden błędny ruch mógł doprowadzić do tego, że ktoś został pobity, zgwałcony albo się powiesił. Mogę pochwalić się tym, że w czasach, gdy byłem wychowawcą, żaden ze złodziei (tak w gwarze więziennej określa się osadzonych – red.) nie popełnił samobójstwa. Jestem z tego dumny – relacjonuje. Pedofile stanowią w zakładzie karnym odrębną kategorię. Są szczególnie chronieni i izolowani od reszty więźniów. – Ale nie tylko oni – tłumaczy funkcjonariusz – hieny cmentarne, konfidenci, mordercy dzieci, to są w kryminale ludzie wykluczeni i tworzą tzw. grupy izolowane. Są prowadzeni osobno na spacery, do łaźni, na obiady, czy posługę religijną. W tym wszystkim nie chodzi o to, żeby ich napiętnować, tylko, żeby zapewnić im bezpieczeństwo. Bo prawda jest taka, że jeśli pedofil trafiłby do celi z bandziorami, to rano już by nie żył. Dlatego ta izolacja jest niezbędna – wyjaśnia. Skąd więźniowie wiedzą, że do ich zakładu karnego trafił pedofil? Takie informacje najczęściej rozchodzą się pocztą pantoflową. Często pochodzą od ludzi, którzy znajdują się na wolności. Wystarczy jeden gryps. A jeśli sprawa jest medialna, to potrafią cały dzień siedzieć w oknach i wypatrywać konwojów. – To jest obieg nieoficjalny. Są ludzie na wolności, którzy takich rzeczy pilnują i oni też przynoszą informacje. Wystarczy, że przyjdą pod kryminał i napiszą na rękach: „na razie jest na dołku, ale chyba do was przyjedzie”. No i za chwilę wszyscy wiedzą – tłumaczy funkcjonariusz. – Pamiętam, że był u nas kiedyś taki przypadek, że jeden złodziej rozmawiał przez telefon i nagle rzucił się w stronę prowadzonego pedofila. Na szczęście strażnik interweniował i nie doszło do tragedii. Ale właśnie ze względu na takie zagrożenie, cały ruch w więzieniu zostaje wstrzymany, jeśli prowadzony jest pedofil. Wszystkich wsadza się do cel, telefony są przerywane. Oczywiście lecą wtedy wyzwiska, bo więźniowie szybko się orientują, że jeśli ruch w kryminale został wstrzymany, to klawisze nie prowadzą alimenciarza – wyjaśnia. – Nie ma co ukrywać, że te wszystkie środki bezpieczeństwa stosuje się też dla naszego komfortu. Jeśli osadzonemu coś się stanie, to wtedy my mamy problemy. Jesteśmy wzywani na przesłuchania, sprawdzany jest monitoring, wszystkie dokumenty, a finalnie prokurator może nam postawić zarzuty niedopełnienia obowiązków. W związku z tym zapewniam pana, że te wszystkie opowieści, jak to klawisze wrzucają pedofila do celi z bandytami, żeby się nad nimi znęcali, to jest fikcja literacka – przekonuje. Dalsza część tekstu pod materiałem wideo Dr Moczydłowski: w kryminałach nie panuje samowolka To, że osoby skazane za pedofilię są wyjątkowo chronione w zakładach karnych potwierdza też w rozmowie z Onetem dr Paweł Moczydłowski, były szef Służby Więziennej. – Najczęściej siedzą na tzw. ochronkach, czyli specjalnie wyizolowanych oddziałach przeznaczonych głównie dla ludzi skazanych za przestępstwa seksualne oraz dla więźniów współpracujących z policją. Zwykle jest to oddzielne skrzydło w zakładzie karnym. Spacery i widzenia są organizowane w taki sposób, żeby nie mieli kontaktu z resztą społeczności więziennej. Czyli, mówiąc wprost, żyją sobie całkiem przyzwoicie, aczkolwiek są wyklęci przez innych więźniów i nie mają z nimi kontaktu – tłumaczy. – Także opowieści o tym, że w kryminałach panuje samowolka i można się dowolnie znęcać nad pedofilami, nie mają za wiele wspólnego z rzeczywistością. Poza tym pilnowanie bezpieczeństwa takich więźniów jest też w interesie samych funkcjonariuszy – dodaje. Przyznaje jednak, że w zakładach karnych wciąż zdarzają się sytuacje, kiedy dochodzi do przemocy wobec osób skazanych za pedofilię. – Jeżeli więzienie jest przeludnione, to siłą rzeczy słabnie kontrola i może dojść do sytuacji, kiedy pedofil trafi na więźniów, którzy będą wobec niego agresywni. Do tego dochodzi kwestia niedbalstwa. Jeżeli funkcjonariusz nie rozumie struktury więziennej, a to wymaga jednak pewnej pracy intelektualnej, to taki pedofil może trafić w niewłaściwie miejsce – przyznaje. Dr Moczydłowski tłumaczy, że czasami osoby skazane za pedofilię same chcą trafić do celi z grypsującymi, czyli osadzonymi zajmującymi najwyższą pozycję w hierarchii więziennej, najczęściej skazanymi za poważne przestępstwa. – Myślą, że w ten sposób uda im się oszukać pozostałych więźniów i zapewnić sobie bezpieczeństwo. Pozują na wielkich zbójów, zwłaszcza jeśli mają na koncie inne przestępstwa. Tylko takie postępowanie ma krótkie nogi. Więźniowie zawsze znajdą sposób, żeby dowiedzieć się, za co faktycznie siedzi ich kolega z celi – podkreśla. Cieszymy się, że jesteś z nami. Zapisz się na newsletter Onetu, aby otrzymywać od nas najbardziej wartościowe treści. Kasia Gugała: Okręgowy Inspektorat Służby Więziennej jest partnerem projektu A co jest Twoim Więzieniem?, gdzie przeprowadzane są metamorfozy kobiet osadzonych. Nie boi się Pani, że może być to odebrane, jako decyzja kontrowersyjna? Kpt. Arleta Pęconek: Dlaczego kontrowersyjna? To raczej działanie niestandardowe, nietypowe w postępowaniu ze skazanymi i jako takie może mieć swoich zwolenników, jak i przeciwników. Przystępując do tego projektu byliśmy przekonani o jego pozytywnym wymiarze. KG: Po co jest ten projekt? AP: Ten projekt jest przede wszystkim ukierunkowany na kobiety odbywające karę pozbawienia wolności. Te kobiety przychodzą do nas bardzo często zniszczone fizycznie i emocjonalnie. Wiele z nich doświadczyło przemocy, trafiło do więzienia, jako nastoletnie dziewczyny. Gdy mają 18-19 lat, są jeszcze nastolatkami, które nie zdążyły poznać życia na wolności, a już trafiły do więzienia. Dzięki projektowi odkrywają swoją kobiecość, mogą poczuć się wartościowe, mogą zacząć się zmieniać. KG: Jest Pani z osadzonymi biorącymi udział w projekcie. Jak Pani myśli, czego one się po nim spodziewają? AP: Pokazania wszystkim, a zwłaszcza najbliższym, że nie powinny być skreślane. To jest całkiem niezła forma tego przekazu. Bo idzie w świat, dotrze wszędzie. Sam fakt, że jest kalendarz, coś namacalnego, ułatwia przekaz. Bo jest zupełnie inaczej, kiedy do dziecka mówi się, że mama niedługo wyjdzie na wolność, będzie normalną mamą, albo córką. A co innego, jak jest coś namacalnego. Kobieta może pokazać bliskim, że się stara, żeby wyjść z więzienia i nigdy do niego nie wrócić. To jest im chyba najbardziej potrzebne. KG: Trudno jest zdecydować się na udział w projekcie? To pokazanie twarzy, Ja – więźniarka. AP: Tak. Należy zwrócić uwagę, że sporo osób skazanych nie mówi gdzie jest. Wie najbliższa rodzina albo tylko jedna osoba z rodziny. Oszukują swoje środowisko, że wyjechały za granicę. Fakt, że przełamują ten wstyd jest pomocny w pracy z nimi. Rozumieją, że podjęły decyzję, która spowodowała, że są tu, gdzie są. Odczuwają konsekwencje bycia więźniem, ale zaczynają też chcieć pracować, żeby zmienić swoją sytuację. To duży sukces resocjalizacyjny, jeśli więzień przełamie się i pokaże, jako więzień, ale też, jako człowiek, kobieta. KG: Jak można pomóc kobietom przebywającym w więzieniu? AP: Pomagamy różnego rodzaju programami, nauką, aby mogły zdobyć zawód, aby wiedziały jak się zachowywać, jakie są normy społeczne. Staramy się zmienić ich priorytety. To podstawa. Spotykając się z pracodawcą muszą wyglądać, mieć coś w głowie, być pewne siebie. Pracodawcy poszukują kobiet wykształconych, już z doświadczeniem. A jakie doświadczenie może mieć kobieta skazana, która parę lat przebywała w więzieniu? Ten projekt ma je nauczyć pewnej przebojowości, żeby nie zasiliły kolejek bezrobotnych, ale żeby potrafiły zadbać o siebie na wolności i do więzienia nie wrócić. KG: Jak wygląda życie za kratami? Jak realizują się w swoich życiowych rolach? AP: Samo życie kobiet nie odbiega od standardowego życia więźniów. Cele są bardzo podobne, te same przepisy regulujące życie więzienne. Różnica jest bardziej w mentalności. Kobiety podchodzą do wszystkiego bardziej emocjonalnie. Wiele kobiet trafiających do więzienia za murami zostawiały rodziny, dzieci, za którymi bardzo tęsknią. To jest chyba największą ich bolączką. Rozstanie z dzieckiem. I co powie syn, czy córka jak mama trafia do więzienia. Z tym jest im najtrudniej się uporać. Są też kobiety uzależnione od różnych substancji psychoaktywnych i na wolności matkami nie były w ogóle lub były nie na tyle ile być powinny. Niejednokrotnie trafienie do więzienia pozwala im zweryfikować swoje życie, zmienić myślenie i priorytety. Podczas pobytu w więzieniu leczą się z uzależnienia, zaczynają się spotykać z dziećmi, dorastają do bycia matką. Niestety w warunkach więziennych, ale dorastają. I wychodząc na wolność mają pozytywne kontakty ze swoją rodziną. KG: Jak Pani myśli: jak dzieci odnajdują się, gdy mama jest w więzieniu? AP: Są matki, choć i ojcowie też tak reagują, które nie mówią dzieciom gdzie są. Nie chcą, żeby dzieci wiedziały, że mama przebywa w więzieniu. Mówią wtedy, że mama pracuje za granicą i kontaktu z dzieckiem w ogóle nie ma. Są mamy, które mówią, że mama pracuje w więzieniu i może dziecko tylko widzieć. To udaje się przy maluchach. Dziecko widzi kraty, ale nie zdaje sobie kompletnie sprawy gdzie się znajduje. Gorzej jest ze starszymi dziećmi, czyli takimi 10 lat i wzwyż, które zaczynają sobie zdawać sprawę, że mama popełniła przestępstwo, że przebywa w więzieniu. Miałam możliwość organizować niejedno spotkanie typu Dzień Dziecka, gdzie kilka godzin dzieci przebywały z mamami. Kiedy już kończył się czas tych imprez miałam okazję obserwować pożegnanie mamy z dzieckiem, w ogóle rodzica z dzieckiem. Bardzo smutny, rozdzierający obraz. Dzieci płakały, mamy płakały, ciężko im się było pożegnać. Były tłumaczenia “Już niedługo”, „Zobaczymy się na święta, mamusia musi tu zostać”. Dziecko krzyczało „Mamo, kocham cię, kiedy wrócisz do domu?”. To były bardzo, bardzo przejmujące obrazy. Nieuniknione niestety. Dzieci bardzo przeżywają rozstanie z matką. Dużo starsze, mają problemy ze zrozumieniem, dlaczego mama trafiła do więzienia. Co takiego się stało, że popełniła przestępstwo. Mówię o nastolatkach, w których rodzi się bunt. Zanim odwiedzą matkę mija sporo czasu, ponieważ mają do niej żal, że trafiła do więzienia, że je zostawiła w momencie, kiedy najbardziej jej potrzebowały. KG: Jak odbywają się kontakty z dziećmi? AP: Każdy osadzony ma zapewnione kodeksowo prawo do widzeń. Ile jest widzeń to zależy od tego, w jakim typie zakładu odbywa karę pozbawienia wolności. Są zakłady zamknięte, w których przysługuje jedno widzenie ogólne i jedno dodatkowe na dziecko, w półotwartych odpowiednio więcej, w otwartych jeszcze więcej. To jest regulowane przez Kodeks karny wykonawczy. W puli kodeksowej mamy też tak zwane nagrody, gdzie za podjęcie dodatkowych zajęć, wykazywanie się, pracę nieodpłatną skazana może otrzymać, jako nagrodę prawo do dodatkowego widzenia, dłuższego widzenia albo, i to jest jedna z wyższych nagród przewidzianych w kodeksie, prawo do widzenia na zewnątrz, czyli przepustkę. Na początek jest to widzenie poza terenem przez 30 godzin, potem są przepustki systemowe, dłuższe. Polega to na tym, że skazana idzie do rodziny, na dwa, pięć dni i nawiązuje z członkami rodziny kontakty w systemie domowym. Może pójść z dzieckiem na spacer, do szkoły, sprawdzić jak się uczy, odwiedzić kogoś w szpitalu itd. Jest to kontakt zbliżony do kontaktu domowego. Są też przepustki losowe, w sytuacji, gdy dziecko ma komunię, bierze ślub. Kobieta może uczestniczyć w ważnych momentach życia swojego dziecka i rodziny. Metody kodeksowe, aby rodzina mogła mieć z nią bliskie kontakty są dość szerokie. Ale odbywa się to dopiero wtedy, gdy działania systemu resocjalizacyjnego są już na tyle wdrożone, że może z przepustek korzystać. Bo trzeba zaznaczyć, że nie wszyscy mogą. KG: Co się dzieje, kiedy do więzienia trafia kobieta w ciąży? AP: W siódmym tygodniu ciąży kobieta jest przewożona do zakładu karnego w Grudziądzu gdzie jest oddział specjalistyczny. Tam kobieta jest do samego porodu pod opieką lekarzy i tam też w warunkach zakładu karnego na oddziale położniczo – ginekologicznym rodzi dziecko. Jeżeli wyraża chęć, może przebywać w domu matki i dziecka przy zakładzie karnym w Grudziądzu lub w Krzywańcu i odbywać karę z dzieckiem do chwili, gdy ukończy ono trzy lata. Jeżeli dziecko choruje lub z innego powodu potrzebuje opieki matki dłużej np. pozostawienie go przy matce pozytywnie wpłynie na nich oboje, za zgodą sądu można ten okres wydłużyć do czterech lat. KG: A pobyt dziecka z matką w więzieniu? AP: Mamy pokoiki dostosowane do potrzeb matek z dziećmi. Są kolorowe ściany, kojce dla dzieci. W domach matek z dziećmi pracują głównie pielęgniarki i personel przeszkolony do opieki nad małymi dziećmi, czyli matki cały czas mają pomoc medyczną. Wyposażenie jest normalne, aby dziecko nie miało poczucia, że jest w więzieniu. Coś jak Dom Samotnej Matki. KG: Kodeks daje różne możliwości. Jak są one wykorzystywane? Jak odnoszą się do tego ojcowie dzieci, rodzice skazanych? AP: To jest trudne. Czasami rodzinie jest bardzo trudno sobie wyobrazić, co takiego się zdarzyło, że kobieta trafiła do więzienia. Niejednokrotnie jest tak, że nikt nie podejrzewał, że coś takiego może się zdarzyć. Ale są też rodziny, które wiedziały, że dzieje się coś złego, mówię w tym momencie o młodych osadzonych. Takie rodziny próbowały tę sytuację jakoś naprawić, pomóc, przykładowo przy uzależnieniu, i zdawały sobie sprawę, że konsekwencją działania ich dziecka może być to, że pójdzie do więzienia. I nie udaje im się zawrócić córki z tej drogi. A reakcje? Są różne. Chyba w najgorszej sytuacji są kobiety żyjące w konkubinacie oraz kobiety z długimi wyrokami. Jeżeli wyrok jest krótki, czyli rok, dwa, trzy, to kobiety są raczej wspierane przez rodziny, przez mężów. Ale przy 25 latach czy karze dożywocia, niestety rzadko taki związek przetrwa. Trzeba brać pod uwagę też i to, że wiele kobiet skazanych pochodzi z takich środowisk, że ich partnerzy brali razem z nimi narkotyki, razem z nimi popełnili przestępstwo i jest duże prawdopodobieństwo, że także odbywają karę pozbawienia wolności. Kobieta zostaje wtedy bez oparcia męża. Podobnie jest z dzieckiem. Jeżeli zdarza się, że matka i ojciec idą do więzienia to w najlepszym wypadku opiekę nad dzieckiem sprawują dziadkowie czy dalsza rodzina. Często dziecko trafia do domu dziecka. W zależności od tego, jaką matką była kobieta, na ile była związana z dzieckiem, na ile miała pozytywną opinię środowiskową, na tyle pozwala się na kontakt w domu dziecka z matką przestępczynią. Mieliśmy przypadki kobiet, którym służba więzienna pomogła nawiązać kontakt z dzieckiem, a była i taka sytuacja, że dom dziecka odmówił kontaktu dziecka z matką z powodu jej postępowania przed trafieniem do więzienia. Andrzej Flügel, nasz redakcyjny kolega, był kiedyś wychowawcą więziennym. Napisał o tym książkę „Schowani do wora”. Jutro o opowie o niej na spotkaniu w bibliotece GL znają Andrzeja Flügela jako dziennikarza sportowego. Zanim jednak w 1990 trafił do naszej gazety, pracował w areszcie w Zielonej Górze, gdzie był wychowawcą oraz w zakładzie karnym w Krzywańcu. W zeszłym roku napisał o tym książkę „Schowani do wora”.Andrzej Flügel napisał książkę. Niektóre wspomnienia mrożą krew w żyłach- W gwarze więziennej „schowany do wora” to ktoś z grypsujących, co do którego pojawiły się jakieś zastrzeżenia, które mogły dotyczyć na przykład jakiejś domniemanej współpracy z funkcjonariuszami czy innego złamania zasad grypsery. Taki osobnik był jakby w poczekalni, dopóki nie wyjaśnią się owe zastrzeżenia, czyli był w zawieszeniu. Potem, jeśli zarzuty się potwierdziły, był wykluczany z grypsery i lądował na dole hierarchii albo wracał do łask - opowiadał nam po wydaniu książki Andrzej. Jak mówił, przez lata sam czuł się czasami jak w jakimś „worze”. - Z jednej strony skazani, siłą rzeczy nieufni wobec funkcjonariuszy, więc także wychowawców, z drugiej - przełożeni, dla których często próba zrozumienia tych, którzy trafili w to miejsce, okazywała się pustym dźwiękiem, a przede wszystkim interesowała ich grubość krat i to, żeby im nikt nie uciekł - mówił autor z Andrzejem Flügelem odbędzie się jutro w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej przy ul. Sikorskiego 107. Początek wieczoru autorskiego o Przy okazji spotkania będzie można zdobyć Serdecznie zapraszam - mówi nasz ofertyMateriały promocyjne partnera Jak naprawdę wygląda życie w więzieniu? Więzienie zazwyczaj kojarzy nam się z dużym, zamkniętym budynkiem z kratami w oknach, otoczonym wysokim murem z drutem kolczastym. W filmach często widzimy umięśnionych, wytatuowanych więźniów w pomarańczowych strojach, którzy biją się między sobą i próbują przemycać do celi telefony czy narkotyki. Od Pana Marcina, strażnika półotwartego zakładu karnego, dowiemy się, jak naprawdę wygląda życie w więzieniu. Pierwsza część wywiadu tutaj. Co jest najtrudniejsze w pana pracy? Mamy kłopot z przełożonymi – na wysokich stanowiskach są często niekompetentne osoby. Poza tym, w Polsce nastąpiła rejonizacja, czyli osadzeni przebywają w zakładach karnych w swoich rejonach. Przykładowo jeśli ktoś jest z Lublina i popełnił tam zbrodnię, to odbywa karę w tym miejscu. To jest pójście na rękę rodzinom i osadzonym – rodzina ma blisko i bez problemu przyjeżdża na widzenia. Jest to jednak kłopot dla funkcjonariuszy. Osadzony wychodzi na wolność i ja się z nim mijam np. w supermarkecie, na ulicy. Ja już nie pamiętam ich twarzy, a oni mówią do mnie na ulicy “dzień dobry panie oddziałowy”. Czyli to też jest w pewien sposób zagrożenie dla funkcjonariuszy? Tak, dlatego trzeba dobrze z nimi żyć. Trzeba ich karać, ale i nagradzać. Mieliśmy sytuację, że jakiemuś oddziałowemu podpalili samochód i innych wiele podobnych akcji. Skoro już mówimy o niebezpiecznych sytuacjach – co to jest tzw. połyk i czemu skazani robią takie rzeczy? Połyk to połknięcie rzeczy, która sprawi poważne konsekwencje dla życia lub zdrowia osadzonego. Był taki przypadek, że człowiek połkną rączkę od wiadra. Sami wiemy, jak idziemy do przychodni i lekarz wpycha nam patyk w gardło, to ma się odruchy wymiotne, a tutaj rączka od wiadra i ja się zastanawiam do dzisiaj, jak on to zrobił. Są też tacy, którzy połykają żyletki. Robią to głównie dlatego, że na oddziałach zamkniętych przez ileś lat siedzi się w celi, widzi się ciągle te same twarze i taki człowiek połyka żyletkę, by choć przez kilka godzin zobaczyć inny, normalny świat, nowe twarze. To wynika z izolacji takich ludzi. Ale to też łatwiejsza droga do ucieczki. Jakie przedmioty więźniowie przemycają najczęściej i w jaki sposób to robią? Komórki i narkotyki, w odbytach, w paczkach, w perfumach, proszkach, w ubraniach, w ciele. Na widzeniach przemycają lub próbują przemycać różne rzeczy. Potrafią do pampersa włożyć dziecku komórkę. A czy więźniowie mają prawo do fryzjera, siłowni i wykonywania telefonów i jak odbywają się takie czynności? Często mają siłownię. Taką, jak w parkach pani widzi, fryzjer jest dostępny według grafiku, mogą dzwonić do rodziny. W zakładach zamkniętych jest trudniej, rozmowy są nasłuchiwane i kontrolowane. A co w sytuacji, jakby więźniowie zrobili strajk i zaczęli się buntować? To już jest niezależne od nas. Wkracza wtedy grupa interwencyjna – taka jednostka specjalna. Pacyfikują cele. Czym jest tzw. izolatka i za co osadzony tam trafia? To cela zabezpieczająca z monitoringiem. Jest tam przymocowane łóżko z pasami na nogi, ręce i klatkę piersiową. Tam trafiają agresywni osadzeni. Zakładamy im kask na głowę, bo były przypadki, że osadzony sobie rozbił głowę o ścianę. To jest jedna z kar, a jakie są inne i kto je wymierza więźniom? Może dostać grupę np. R1 i to oznacza, że więźniowie są niebezpieczni i automatycznie wyjeżdżają na zakład karny zamknięty. Inne kary są łagodniejsze – np. zabranie dodatkowej paczki żywnościowej, zakaz widzeń, wstrzymane przepustki, wycofanie z pracy. Więźniowie zakładają między sobą grupy i niektórych lepiej unikać. Opowie pan o tym? Teraz ta subkultura więzienna zanika i rządzi pieniądz. Kiedyś grypsujący to byli faceci, potężni, wytatuowani, każdy się ich bał, jak wchodził na stołówkę, mieli osobne stoliki i był szacunek do nich. Teraz może skazany mieć metr pięćdziesiąt wzrostu a mieć pieniądze i on będzie rządzić kryminałem. Na pewno w pana pracy zdarzają się różne sytuacje, które zapadają w pamięć. Która spowodowała u pana strach? Umarł mi kiedyś na celi człowiek. To było dla mnie szokujące. Dostał ataku padaczki, zakrztusił się i udusił, nie był to przyjemny widok, byłem młody.

jak wyglada zycie w areszcie